piątek, 19 lutego 2010

Wszyscy macie przerąbane

Ból i wściekłość kipiała z niego, ale było to widać tylko po jego oczach. Na zewnątrz pozostawał oazą spokoju i wszystko mogłoby pozostać niezauważone gdyby nie zwierciadła duszy przez które mozna zajrzeć co się naprawdę dzieje.
Wszystko poszło dziś nie tak. Każdy najmniejszy mail sms i słowo do niego skierowane były jak sypnięcia soli na otwartą ranę. Miał ochotę gryźć i drapać. Krzyknąć i trzasnąć drzwiami. Wyjść. Nigdy nie wrócić.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Zakelusznik powoli budzi się ze snu zimowego. Otwiera powoli jedno oko i widzi warstwę puchu białą i gęstą jak kasza manna. Zakelusznik zwleka się z barłogu i w miękkich kapciochach wlecze się do kuchni. Woda z filtra mętna, nalewa z kranu prosto do pełnego kamienia czajnika. Pstryk. Pada. Pstryk. Kuchnię wypełnia zapach ziarnistej kawy zalanej wrzątkiem. Kot podbiega wącha kubek. Tfu. Jak można tak zepsuć mleko tym brązowym śmierdzącym płynem.
Kawa jest pyszna i Zakelusznik ma ochotę zrobić sobie jeszcze jeden kubek jak tylko pokaże się czerwone dno kubka. Idzie z kawą do pokoju. Za oknem cały czas jak w szklanej kuli - pamiątce ze Sztokholmu, tylko oprócz tego że z nieba lecą płatki lub igiełki śniegu za oknem widać że chodnik przykrywa ciągle grubsza warstwa, a w kuli ciągle jest tyle samo.
Dno w kubku się pokazało, ale Zakelusznik nie idzie już do kuchni. Zepsuje w łazience powietrze, sprzątnie kuwetę i w swoim ciepłym barłogu zamknie spowrotem na wpół otwarte oko.
Zaśnie.

wtorek, 8 grudnia 2009

Winny kaloryfer

Pewnego ranka Zakelusznik obudził się i o dziwo nie miał problemu ze zwleczeniem się z łóżka. Zastanawiał się nawet przez kilka chwil czy nie poszedł wcześniej spać, ale nie. Poprostu się wyspał. Otworzył okno i poszedł do łazienki ale gdy tylko odkręcił wodę poczuł że będzie musiał jednak okno zamknąć, żeby móc wziąć prysznic jeśli nie chce się rozłozyć na Święta. Hmm - dziwne, kaloryfery jakby chłodniejsze .. no tak przestały grzać. To stąd to uczucie rześkości.
Ale jest grudzień więc czemu nie grzeje kaloryfer? Pewnie robotnicy coś schrzanili, bo przecież grzebią w kółko przy jakichś poprawkach, naprawach. albo dostawca ciepłej wody ... hmmm a może nie zaplaciłem rachunków? nie możliwe. Przecież nigdy nie płacę na czas i jeszcze nic takiego mi się nie przydarzyło.To musi być jednak coś innego.
Zakelusznik zanurzył się w wannie z tęczową pianą i poczuł jak błogość każe poleżeć chociaż 10 minut... Trzeba było wziąć jednak chłodny prysznic... Znowu spóźnię się do pracy...

wtorek, 1 grudnia 2009

Extreme Makeover

Postanowione. remont to jednak będzie to. Zmiana otoczenia. To to na co mnie nie stać, ale zrobi ze mnie nowego człowieka. to będzie remont samego siebie. dzięki zmianie kolorów ścian i otoczenia zmienię swoje wnętrze. Sposób postrzegania świata. Podejście do ludzi. Ten zimny dystans w końcu zamienię na ciepły pewny uśmiech. Ogłaszam remont generalny.
Ale nie teraz.
Na wiosnę...

czwartek, 19 listopada 2009

Not the chosen one...

Fakt że Zakelusznik postanowił po raz kolejny coś zmienić w swoim życiu powinien tak naprawdę być początkiem tej historii. Chociaż może wszystko zaczęło się dużo wcześniej, kiedy zaczynał tracić cierpliwość do monotonii jaka go otaczała. Tak czy owak Zet zdawał sobie sprawę że nie jest wybrańcem losu i nigdy nie pojawi mu się przed drzwiami wysoki czarodziej we wspaniałej czapce i nie powie mu że ma misje do spełnienia i musi wyruszyć w drogę ...
Czasem stając przed lustrem Z wpatrywał się czy to co w nim widzi nie jest drugą strona lustra gdzie spotka łby dziwne postacie jak kot z wielkim uśmiechem czy Szalony Kapelusznik, ale niestety zdawał sobie doskonale sprawę, że lustro to tylko lustro i nie uda mu się wniknąć magicznym sposobem w tę drugą alternatywną rzeczywistość.
Czasem Zet czuł żal, że jest taki zwykły jak każdy inny i miał ochotę zrobić coś ze swoim życiem, ale często też się z tej swojej zwyczajności cieszył. Dzięki temu mógł sam decydować o swoim życiu i kierować swoje kroki tam gdzie miał ochotę, a nie poddawać się przeznaczeniu i jakimś przepowiedniom czy dziwnym baśniom i proroczym snom o wybrańcach których los jest zdeterminowany przez misję zbawienia świata czy chociażby uratowania go przed zagładą.
No więc nastąpił w końcu kolejny dzień w którym Zet postanowił po raz kolejny zmienić swoje życie. Zaczął więc od zastanowienia co mógłby zrobić. Zmienić pracę? To zbyt banalne. Praca byla mu potrzebna bo jako zwykły niewybraniec musiał zarabiać by utrzymać siebie, mieszkanie i kota a także jedyny kwiatek który uchował się przed kotem i wehikuł którym można było szybko dostac się do pracy, rodziców albo skoczyć na wycieczkę za miasto. Poza tym pracę swoją lubił i uważał że dobrze mu się trafiło że mógł tam pracować, mimo średnich zarobków i średniego stanowiska i wielkiego burdelu jaki w tej pracy panował. Mimo wszystko ją lubił i sprawiała mu satysfakcję. Co z tego że inni może mieli większe zarobki i lepiej i lepiej dogadywali się z szefem i mogli kupić dom na kredyt i mieć lepszy samochód i jeździć do Brazylii na wakacje. Zet był z pracy zadowolony, mimo spędzania wakacji nad morzem w kraju albo na jakimś last minute w hotelu z mniej niż 3ma gwiazdkami.
Musi to być coś innego co można zmienić. Mógłby zmienić mieszkanie, ale trochę to za skomplikowane na dziś dzień bo rynek mieszkań strasznie kapryśny, poza tym mieszkanie w którym mieszka należy formalnie do rodziców i trzeba by za dużo załatwiać papierologii, a tego Zet nie lubił. A jakby już jakoś przez to przebrnąć to a nóż w tym nowym miejscu trafi się jakiś marudny sąsiad wlaący w kaloryfer że za głośno kot miauknął rano, albo zalewająca swoją brudną wodą z pralki sufit Zeta sąsiadka z góry. Lepiej nie zmieniać mieszkania.
Dobrze. No to może chociaż przemalować ściany? To mógłby być dobry pomysł, ale trzeba by je też gładzić i zająć się podłogą. Przydałoby sie od razu wymienić drzwi no i fajnie byłoby mieć nowe meble... A to trochę przerasta Zeta finansowo.
Tak długo zastanawiał się co można zmienić, aż przyszedł mruczący kot i Zet doszedł do wniosku ze późno i możnaby się położyć spać. I tak też zrobił

wtorek, 17 listopada 2009

Mrrrrr

Mruczenie kota jest dobre.
Zakelusznik ma kota i bardzo sobie owo posiadanie kota chwali. Zakelusznik lubi gdy kot przychodzi pougniatać łapkami jego brzuch albo chociaż poduszkę obok głowy. Kot pozwala się wyciszyć i zrelaksować. Tak myśli o kocie Zakelusznik.
Kot Zakelusznika często siedzi na parapecie i obserwuje co się dzieje na podwórzu. Czasem przejdą jacyś ludzie albo dozorczyni zmiata liście rozwiane przez wiatr po całym chodniku. Kot jednak rzadko zwraca na nią uwagę. Najczęściej obserwuje gołębie grzebiące w liściach w poszukiwaniu jarzębiny albo wróble taplające się wesoło w szarej kałuży.
Kot sprawia że Zakelusznik zasypia spokojny.

Bliższe znajomości

Świat Zakelusznika nie jest wbrew pozorom złożony z samych samców. Warto wspomnieć o przeciwnej płci, bo Zakelusznik ma też znajome.
Sirka jest tym co czasem określa się w niektórych kręgach mianem laski. Sirka zwraca uwagę całą sobą, a nie samym strojem czy głośnym śmiechem. Sirka poprostu ma w sobie coś co przyciąga uwagę. Zakelusznik zauważył to kilka razy, ale nie wie jeszcze co ma o tym mysleć. Nie, nie jest za młody. Poprostu daje sobie czas i nie spieszy się do niczego.
Kalmera jest mądrą zagubiona duszą. Żyje w cieniu przyjaciółki Sirki, która wcale nie jest piękniejsza ani mądrzejsza (a nawet ma trochę mniej przysłowiowego życiowego sprytu). Kalmera jest przyjaciółką Zakelusznika, który ceni sobie jej zdanie i rozumie ją lepiej niż jej przyjaciółka Sirka. Kalmera jest generalnie kimś z kim większość osób złapie nić porozumienia, ale nie ma magnesu przyciągającego uwagę, przez co może pozostać świetnym kumplem.
Są jeszcze inne znajome w życiu Zakolusznika, ale ponieważ ich role są albo zbyt krótkie albozbyt błahe nie będą one w tym miejscu przedstawione. Poznasz je później. Będzie o nich głośno.